Spektakl kl. 7b – “Podwórko Korczaka”
„Podwórko Korczaka” – jubileuszowy spektakl 7b
Jubileusze kojarzą się z podsumowaniami minionych lat. Nasza szkoła postanowiła uczcić 60-lecie w sposób szczególny. Obok oficjalnych obchodów, które odbędą się w listopadzie, klasa 7b pod opieką wychowawczyni p. Marii Gajewskiej wystawiła 22 czerwca drugą część przedstawienia „Podwórko Korczaka”. Tym razem połączyła edukację historyczną, profilaktykę wychowawczą i działania artystyczne.
Przedstawienie było efektem pracy młodzieży, wychowawczyni i p. Bernadetty Rostankowskiej oraz pracowników Domu Kultury w Czersku (p. Wojciecha Bruskiego i p. Jarosława Grzelaka). Uczniowie nie ograniczyli się do odgrywania ról. Współtworzyli scenariusz, dzieląc się doświadczeniami dotyczącymi problemów współczesnych nastolatków. Dzięki temu spektakl stał się nie tylko wydarzeniem artystycznym, ale także pretekstem do rozmowy o relacjach.
Sztuka, którą trzeba przeżyć
Spektakl rozpoczął się od ciemności. W ciszy rozległ się głos Narratora.Chwilę później światło pojawiło się na proscenium, na które wkroczyła Kapela Warszawska. Jej radosny śpiew na moment przeniósł widzów w czasie. Jednak ten powidok dawnej stolicy został przerwany przez przeszywający dźwięk alarmu. Muzycy zamilkli i w wojskowym porządku opuścili scenę. Zaczął się nalot bombowy, po którym napięcie już tylko rosło.
Oto, co zobaczyła publiczność, gdy światło odsłoniło podwórko Domu Sierot. Na pieńku siedział Korczak, spokojnie strugając zabawkę, otoczony dziećmi. W tle Stefania Wilczyńska rozciągała sznur i wieszała pranie. Sielanka? Tylko pozorna. Gdy Stary Doktor wyciągnął z kieszeni rozkaz z datą 5 sierpnia 1942 roku i zaczął czytać, nastąpił przerażający efekt domina. Fala zamierania przetoczyła się przez przestrzeń – bawiące się dzieci, zastygły w bezruchu niczym żywe posągi.
Punkt Zero
Chwilę później, jakby w półśnie, dzieci zaczęły zbierać najcenniejsze rzeczy. Formując czworobok, ruszyły za Doktorem. I to właśnie wtedy wydarzył się moment, który zdefiniował przestrzeń sceniczną. Jedno z dzieci upuściło lalkę. Kolumna przeszła nad nią, zeszła schodami i zniknęła za drzwiami sali, zostawiając zebranych z widokiem zabawki w punktowym świetle. Tak powstał Punkt Zero. W tym momencie siódmoklasiści dokonali wyraźnego cięcia.
Ciepłą sepię zastąpiło zimne światło, a ciszę po wyjściu dzieci z 1942 roku rozbiła kakofonia cyfrowych powiadomień. Pojawili się współcześni uczniowie. Szli, ślepi na siebie nawzajem, z twarzami oświetlonymi wyłącznie łuną smartfonów. Na znak Narratora stworzyli mur z ciał, odwracając się do widowni plecami. Kiedy z ekranu ożył mural z wizerunkiem Korczaka młodzież osłupiała. Zwieńczeniem tego aktu było podejście ucznia do Punktu Zero i położenie smartfona obok lalki. Tak przeszłość i teraźniejszość spotkały się w jednym kadrze.
Wielkie dramaty
Wokół tego symbolicznego punktu rozegrały się dramaty: „Rozpad domu”, „Bieg prymusów” , „Krąg hejterów” i „Trzy uzależnienia”.
Ruch, obraz, symbol
To, co mogło stać się chaotycznym montażem scen, dzięki partycypacji uczniowskiej zamieniło się w przemyślaną partyturę emocjonalną.
W reżyserii tego spektaklu każdy ruch, od efektu domina w Domu Sierot po geometryczną siatkę uzależnionych uczniów, miał swój głęboki sens.
Największe brawa należą się uczniom. Ich gra była wolna od sztuczności i deklamacji. Zamiast tego widzowie zobaczyli dojrzałość, dyscyplinę i skupienie. Szczególnie poruszająca była rola córki, która za pomocą minimalistycznych gestów oddawała cały ból dziecka niewidzialnego dla rodziców. Równie przejmujący był chłopak osaczony przez Postacie w Maskach; jego upadek i przerażenie na twarzy wywoływały ciarki u odbiorców.
I kiedy wydawało się, że współczesny świat ostatecznie pękł, powróciła Tancerka. Jej „Taniec nadziei” stał się wezwaniem, na które odpowiedziała obsada.
Łańcuch empatii
Z kulis zaczęli wychodzić aktorzy – ale w wymieszaniu. Dziewczynka z 1942 roku podała rękę chłopakowi z 2026 r. Córka stanęła razem z rodzicami. Wszyscy połączyli się w długi łańcuch w kształcie półokręgu.
Gdy zabrzmiała piosenka finałowa, tworzyli wspólnie karty z symbolami ponadczasowych wartości. Na dźwięk ostatniego akordu podnieśli je wysoko. Ten moment pokazał, że mimo zmieniających się czasów potrzeba empatii pozostaje niezmienna. Był to mocny akcent korczakowski, podkreślający znaczenie dialogu i wspólnoty.
Na koniec, na ułamek sekundy reflektor wydobył z mroku rekwizyty-symbole pozostawione na pieńku. Potem zapadła ciemność, którą po sekundzie ciszy rozbiło światło, ukłon i owacje.


